Aktualności

Piwowarskie dziedzictwo Poznania

Dodano: 15.09.2016

Warzelnia - jedna z flagowych inwestycji poznańskiej firmy Nickel Development ma duże szanse, aby stać się miejscem kultowym - kolejnym ze znaków rozpoznawczych Poznania. Przemawiają za tym trzy argumenty: poszanowanie tożsamości miejsca, wizja architekta oraz odwaga inwestora.

Piwowarskie dziedzictwo Poznania


Choć pewnie niewielu Poznaniaków zdaje sobie sprawę, że w XIX-wiecznym Poznaniu funkcjonowało łącznie przynajmniej dziesięć browarów różnej wielkości. Druga powoła tamtego stulecia była piwowarsko zdominowana przez dwa zakłady, których dziedzictwo możemy obecnie podziwiać w postaci inwestycji deweloperskich. Pierwszym z nich Stary Browar - centrum handlowe, które powstało na terenie dawnego browaru Braci Huggerów. Drugi z nich to Browar Mycielskich w Kobylepolu, w którym obecnie tętni życie dzięki inwestycji Warzelnia, którą zrealizował na tym terenie poznański deweloper - firma Nickel Development. 

Stary Browar jest obiektem licznie tytułowanym w rozmaitych konkursach, a jego rozpoznawalność sięga obecnie daleko poza granice samego Poznania. “Drugie życie” browaru Huggerów rozpoczęło się ponad 10 lat temu, natomiast wskrzeszenie Browaru Mycielskich to historia najnowsza - otwarcie Warzelni odbyło się w zeszłym roku, więc pracuje ona wciąż na swoją markę. Natomiast fundamenty tej marki są niezwykle mocne.

Szczególnie warto podkreślić poszanowanie dla tożsamości miejsca, na którym powstało osiedle Warzelnia. Kupno tego gruntu jest świadectwem wizjonerskiego spojrzenia zarządu rodzinnej firmy Nickel Development na inwestycje mieszkaniowe. Deweloper nie mógł wybrać drogi na skróty i przed budową zrównać wszystkiego z ziemią. Budynki są więc wtopione w istniejące już otoczenie, którego centralnym punktem jest zabytkowy budynek Browaru Mycielskich.

Wizja architekta

Dagmara Nickel, prezes Nickel Development, doskonale wiedziała, co powinno powstać na terenie dawnego browaru w Kobylimpolu. Czuła, że to miejsce stanie się inspirującą przestrzenią, pełną światła i dającą możliwość obcowania z naturą. Wiedziała, że przyciągnie ono ludzi, którzy cenią jakość życia, spędzania wolnego czasu, wypoczynku. Wiele zależało od architektury.

Sławomir Rosolski, architekt, który zaprojektował Warzelnię bardzo dobrze zna Kobylepole. Sam mieszka w tej okolicy, co sprawiło, że jak nikt inny potrafił wyczuć to miejsce i jego uwarunkowania przestrzenne: skarpę, stare drzewa i budynek dawnego browaru. Często podkreśla, że ten projekt to prostota z bogactwem detalu. I choć na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzecznością, to im dłużej się tam przebywa, obserwuje - tym więcej inteeresujących elementów można dostrzec. Począwszy od ręcznie wyrabianej cegły licowej, gdzieniegdzie wystającej (co sprawia, że światło załamuje się w niezwykle ciekawy sposób), a na unikalnym wzorze każdej z bram garażowych kończąc - każda część jest niezwykle przemyślana. Zarówno projektowanie, jak i następujące po nim zapewnienie odpowiednich materiałów budowlanych wymagało więc czasu. Przykładowo, znalezienie odpowiedniej cegły zajęło Nickel Development ponad pół roku. To rzadko spotykana praktyka wśród deweloperów, którym zazwyczaj zależy na jak najszybszej budowie i jeszcze szybszej sprzedaży. 

W Warzelni nie było miejsca na pośpiech. Dzieła sztuki nie mogą powstawać w pośpiechu. W taki właśnie sposób jest odbierana Warzelnia, zarówno przez prezes firmy, jak i przez cały zespół. Warto było zaczekać, aby móc dzisiaj docenić to, że każdy z nowych budynków ma identyczny kąt nachylenia dachu, co zabytkowy browar. To tworzy ład i powtarzalność - budujące spokój i harmonię. Co równie ważne, nowe zabudowania są niższe od zachowanych i harmonijnie współgrają z otoczeniem, nie naruszając krajobrazu. 

Odwaga i zaangażowanie inwestora

Pieczę nad każdym detalem projektu sprawowała sama prezes Dagmara Nickel. Od samego początku wiedziała, że to miejsce nie może być przeciętne. Musiało tu powstać coś, co na zawsze pozostanie wizytówką firmy. 

Ogromnym wyzwaniem jest pogodzić osobiste zaangażowanie w projekt z poszanowaniem autononomii projektanta. Wymaga to wzajemnego zrozumienia i zaufania, a także wiary w ostateczny rezultat przedsięwzięcia. Kiedy dziś Dagmara Nickel wspólnie z architektem Sławomirem Rosolskim spoglądają na gotową Warzelnię - wiedzą, że jest dokładnie taka jak planował, mimo że początkowo nie każdy rozumiał jego wizję. 

To jednak dopiero pewien etap dzieła. Przed architektem i inwestorem kolejne zadanie - renowacja samego zabytku, będącego sercem inwestycji. Czują, że pięknie będzie móc uczestniczyć w przywróceniu go do życia, oddając hołd dla lokalnego dziedzictwa związanego z tutejszym piwowarstwem, a także duchem poznańskiej przedsiębiorczości. 

Wróć

Polecane